Masz kredyt frankowy? Szukasz adwokata świadczącego pomoc frankowiczom? Jesteś we właściwym miejscu!

Zaangażowanie i doświadczenie w sprawach frankowych

Od wielu lat z powodzeniem prowadzę przeciwko bankom sprawy dotyczące tzw. “kredytów frankowych”, uzyskując korzystne dla kredytobiorców wyroki.

Bartosz Pręda - zdjęcie portretowe

Jestem adwokatem. Reprezentuję “frankowiczów”.

Nazywam się Bartosz Pręda. Jestem adwokatem.

Od wielu lat z powodzeniem prowadzę przeciwko bankom sprawy o roszczenia z tzw. “kredytów frankowych”, uzyskując korzystne dla kredytobiorców wyroki.

Wiem, jak to zrobić.

I chętnie Ci pomogę.

Twoja korzyść z wygranego procesu z bankiem to co najmniej kilkaset tysięcy złotych!

Jeżeli posiadasz tzw. “kredyt frankowy”, to wysoce prawdopodobne jest, że Twoja umowa zawiera niedozwolone klauzule umowne. Większość tego typu umów z lat 2005 – 2010 zawiera niedozwolone postanowienia.

Jeśli w Twojej umowie również występują klauzule niedozwolone – możesz żądać ustalenia, że Twoja umowa jest nieważna. Ewentualnie – możesz również żądać tzw. “odfrankowienia kredytu”, co skutkuje obowiązkiem spłaty wyłącznie kwoty uzyskanej od banku w złotówkach. Każde z tych rozwiązań może prowadzić do oszczędności rzędu kilkuset tysięcy złotych (im wyższa kwota kredytu – tym potencjalnie większe korzyści).

Chcesz się przekonać, czy Twój kredyt frankowy został udzielony w oparciu o klauzule niedozwolone?

Kredyty frankowe – częste pytania

„Odfrankowienie”, to potoczna nazwa sytuacji, w której sąd stwierdza bezskuteczność postanowień umowy kredytowej, wiążących kredyt z obcą walutą (CHF), z uwagi na ich niedozwolony charakter. Chodzi o tzw. klauzule przeliczeniowe, czyli postanowienia umowy, na podstawie których ustalone została przez bank saldo kredytu oraz na podstawie których ustalana była wysokość poszczególnych rat.

Skutkiem „odfrankowienia” umowy jest to, że umowa nadal wiąże strony, ale z pominięciem klauzul przeliczeniowych. W mocy pozostają natomiast pozostałe warunki umowy, w szczególności kwota udzielonego kredytu i korzystne oprocentowanie oparte o LIBOR.

Ogromną korzyścią płynącą z „odfrankowienia” umowy kredytowej jest to, że kredytobiorca przestaje ponosić negatywne skutki wzrostu kursu franka, do których doszło na przestrzeni lat.

Na skutek „odfrankowienia” umowy najczęściej postaje po stronie kredytobiorcy roszczenie o zwrot nadpłaconych rat oraz – co szczególnie istotne – obniżenie salda kredytu (przykładowo: jeżeli zaciągnęliśmy kredyt w wysokości 300.000 zł, to taką kwotę + odsetki musimy oddać, a nie kwotę czasami niemal dwukrotnie wyższą na skutek wzrostu kursu franka).

W przypadku „odfrankowienia” umowy kredytowej umowa nadal wiąże strony, z tym że na zdecydowanie korzystniejszych dla kredytobiorcy warunkach.

Stwierdzenie nieważności umowy kredytowej powoduje, że przestaje istnieć stosunek zobowiązaniowy między bankiem a kredytobiorcom. Co więcej – ze skutkiem „od samego początku”. Oznacza to, że przyjmuje się, jak gdyby umowa nigdy nie zaczęła wiązać stron.

Ponieważ jednak pomiędzy stronami umowy kredytu frankowego następowały przepływy pieniężne (bank udostępnił środki z kredytu, kredytobiorca spłacał raty), to istnieje konieczność rozliczenia tych przepływów pieniężnych. W pewnym uproszczeniu – strony powinny zwrócić sobie nawzajem to, co od siebie otrzymały. Kredytobiorca powinien oddać bankowi otrzymane od niego pieniądze, a bank powinien oddać kredytobiorcy spłacone przez niego raty.

W praktyce rozliczeniu podlega najczęściej różnica tych wzajemnych należności. Jeśli np. bank udostępnił kredytobiorcy 300.000 zł, a kredytobiorca spłacił do tej pory 250.000 zł, to w praktyce przedmiotem rozliczenia będzie kwota 50.000 zł.

Wielu kredytobiorców obawia się stwierdzenia nieważności, a ściślej: skutku polegającego na konieczności zwrotu w jednej chwili całego kredytu. Nie należy się tego obawiać. Po pierwsze z tego względu, że – jak wskazano wyżej – rozliczeniu podlega w praktyce wyłącznie różnica. Po drugie – pamietać należy, że skutkiem stwierdzenia nieważności umowy kredytowej jest także upadek hipoteki, która zabezpieczała tę umowę. Mając zatem „czystą” hipotekę nic nie stoi na przeszkodzie, by ewentualnie zaciągnąć kredyt, już na uczciwych warunkach, i rozliczyć się z bankiem, zabezpieczając ten kredyt hipoteką.

Najistotniejszym z punktu widzenia kredytobiorcy skutkiem stwierdzenia nieważności umowy jest obniżenie salda kredytu. Jeśli sąd stwierdza nieważność umowy, podstawą rozliczeń kredytu frankowego jest kwota faktycznie udostępnionych przez bank środków, a nie kwota salda, którą bank oblicza sobie odnosząc ją do kursu franka. Jeżeli zaciągnęliśmy kredyt w kwocie 300.000 zł, to rozliczamy się z bankiem z kwoty 300.000 zł, a nie z kwoty 500.000 zł czy 600.000 zł, do której wzrosło saldo kredytu na skutek wzrostu kursu franka.

Zarówno kredyt indeksowany, jak i kredyt denominowany, to kredyty powiązane z walutą obcą. Zarówno o kredycie indeksowanym, jak i o denominowanym, jeśli jest powiązany z frankiem szwajcarskim, można powiedzieć, że jest to „kredyt frankowy”.

W przypadku kredytu indeksowanego, kwota kredytu jest określona w umowie w złotówkach. Określoną w umowie kwotę, wyrażoną w złotówkach, bank faktycznie udostępnił kredytobiorcy. Następnie określona w umowie w złotówkach kwota została przeliczona przez bank na franki – w ten sposób bank ustalił saldo zadłużenia w CHF. Dalej bank obliczył wysokość rat, stosując ustalone w umowie oprocentowanie. Raty były również wyrażone w CHF. Spłata raty następowała natomiast najczęściej w PLN, a zatem bank ponownie dokonywał przeliczenia, tym razem z CHF na PLN.

W przypadku kredytu denominowanego, kwota kredytu jest określona w umowie w walucie obce, na przykład w CHF. Kwota ta stanowi saldo zadłużenia wyrażone w CHF. Bank jednak udostępnił kredytobiorcy środki w złotówkach. Aby moc to zrobić musiał przeliczyć określoną w umowie kwotę wyrażoną w CHF, na złotówki. Wysokość rat jest obliczona na podstawie oprocentowania i wyrażona w CHF. Spłata raty następowała natomiast najczęściej w PLN, a zatem bank ponownie dokonywał przeliczenia, tym razem z CHF na PLN.

Jak widać – inna jest konstrukcja kredytu indeksowanego, a inna denominowanego. Z perspektywy kredytobiorcy na ogół nie miało większego znaczenia, czy bank udzielał mu kredytu indeksowanego czy denominowanego – kredytobiorca otrzymywał złotówki i spłacał kredyt w złotówkach.

Możliwość dochodzenia roszczeń przeciwko bankowi istnieje zarówno w przypadku kredytu indeksowanego, jak i denominowanego. W obu bowiem przypadkach następowały przeliczenia walutowe, które – w zdecydowanej większości przypadków – dokonywane były na podstawie nieuczciwych klauzul przeliczeniowych.

Tak, można pozwać bank również w sytuacji, gdy cały kredyt został już spłacony. Istotne jest, aby z roszczeniem przeciwko bankowi wystąpić przed upływem 10 lat od całkowitej spłaty kredytu.

Można pozwać bank również po upływie 10 lat od zawarcia umowy kredytowej.

W przypadku „odfrankowienia” umowy i podniesienia przez bank zarzutu przedawnienia, teoretycznie może dojść do sytuacji, w której nie zostanie uwzględnione roszczenie o zwrot nadpłat dokonanych dawniej niż 10 lat temu. Sąd jednak nie musi uwzględnić zarzutu przedawnienia podniesionego przez bank, uznając podniesienie takiego zarzutu za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (art. 5 k.c.).

W żadnym wypadku samo tylko podpisanie oświadczenia o akceptacji ryzyka kursowego nie przekreśla możliwości dochodzenia roszczeń przeciw bankowi. Z kilku względów.

Po pierwsze – argument dotyczący braku rzetelnej informacji o ryzyku kursowym jest na ogół jednym z argumentów podnoszonych w sporach z bankami, ale nie jest to argument podstawowy. Zasadniczą i najczęstszą przyczyną uwzględniania roszczeń z umów kredytów frankowych są niedozwolone klauzule umowne. O takim ich charakterze decyduje ich treść, a nie świadomość ryzyka kursowego kredytobiorcy.

Po drugie – nawet jeśli kredytobiorca podział oświadczenie o ryzyku kursowym, to nie jest to jednoznaczne z tym, że rzeczywiście w sposób rzetelny o tym ryzyku został poinformowany. Jak wynika z mojego doświadczenia płynącego m.in. z przesłuchań stron w sprawach frankowych – w większości przypadków kredytobiorcy byli informowani, że „podpisanie oświadczenia o ryzyku kursowym jest jedynie formalnością konieczną do uzyskania kredytu”, a „ryzyko jest czysto teoretyczne, bo frank to bardzo stabilna waluta”. Innymi słowy – podpisanie oświadczenia o ryzyku kursowym mogłoby mieć znaczenie wyłącznie wówczas, gdyby kredytobiorcy przedstawiono rzetelnie rzeczywisty obraz tego i zakres tego ryzyka.

Masz inne pytania?
Skontaktuj się ze mną: kancelaria@sprawychf.pl